niedziela, 30 maja 2010

Nowy Dong, nie Roger

W Legii kolejne transfery i kolejny król strzelców drugiej ligi. Tym razem tureckiej. Z Dongiem łączy go również to, że grał w jednym z najlepszych klubów na kontynencie. Dong "grał" w Manchesterze United, a Bruno Mazenga, bo o nim mowa w Flemengo.

Mezenga jednak radził sobie nieco lepiej niż Dong, bo w tym sezonie na boisko wybiegł 11 razy, a nawet udało mu się strzelić 4 bramki. Całkiem nieźle, a dodajmy, że konkurentów ma dobrych, bo Adriano i Vagner Love to klasa sama w sobie. Tak, Adriano znowu umie grać w piłkę.

No i Mazenga jest przecież królem strzelców drugiej ligi tureckiej. 21 goli to dobry wyni. Poziomem ta liga raczej od polskiej dużo nie odstaje, więc Mazenga ma szanse na przebicie, bo i tu i ti obrońcy kopią w aut, a napastnicy w trybuny. Jeśli strzeli przynajmniej z 5 goli, to można będzie go okrzyknąc najlepszym napastnikiem kupionym przez Legię w przeciągu 3 lat. Piłkarz z kraju Kawy musi mieć swiadomość, że się tutaj wypromuje do lepszej drużyny. Inaczej skończy jak Elton Brandao albo Arruaberrena.

Zdaję sobie sprawę, że będzie ciążyła na mnie presja związana ze strzelaniem goli. Mimo tego w poprzednich klubach również wymagano ode mnie wysokiej skuteczności i poradziłem sobie z tym. W przeszłości grałem w Europie - w Turcji. Tam szybko się zaadaptowałem i miło wspominam tamten okres." - powiedział dla Legia.com

A no właśnie. Grał we Flamengo czyli tam gdzie Roger Guareiro, więc dlaczego nie porównuje go do polskiego Brazylijczyka? Na to pytanie odpowiedźcie sobie sami.

sobota, 29 maja 2010

Cytat dnia: Chcę tu zostać na dłużej - Jose Maria Bakero

Mam świadomość, że w Polonii są osoby nieprzychylnie do mnie nastawione. I to one od pewnego czasu rozpuszczają różne plotki na mój temat, chcąc podważyć pozycję trenera w drużynie. Dlatego chciałbym za pośrednictwem „Piłki Nożnej” oświadczyć, że nie zamierzam zrezygnować ze współpracy z panem Wojciechowskim. Między właścicielami klubów a trenerami często dochodzi do różnicy zdań. Podobna sytuacja miała miejsce w miniony czwartek, ale moje relacje z prezesem Wojciechowskim zawsze były dobre i mam nadzieję, że nie ulegną zmianie. Obaj szanujemy się wzajemnie i mam nadzieję, że właściciel klubu przeprowadzi wszystkie transfery piłkarzy, o które wcześniej prosiłem. Jednocześnie zapewniam, że nie mam żadnych problemów z prowadzeniem zespołu, jak również w kontaktach z piłkarzami. Moim jedynym obecnie problemem jest kwestia sprowadzenia do Warszawy rodziny, znalezienia dzieciom odpowiednich szkół, bo przez najbliższy rok zamierzam pracować w Warszawie. - powiedział trener Polonii Warszawa, Jose Maria Bakero dla serwisu PiłkaNożna.pl

Panie Jacku, nie odchodź!

Ostatnio sporo mówi się o przenosinach piłkarza Korony Kielce, Jacka Kiełba do drużyny poznańskiego Lecha.

Tak, więc powiedzmy sobie, jakie korzyści będzie miał pan Jacek z odejścia. Oczywiście gra w drużynie Mistrza Polski sama w sobie jest jakimś atutem, tylko trzeba sobie zadać pytanie czy to będzie gra, czy oglądanie gry z ławki. Ja stawiałbym raczej na to drugie, choć darzę "Rybę" sporą sympatią. Powodem jest brak ustabilizowania w formie. Kiełb raz potrafi zagrać wspaniały mecz i trafić do jedenastki kolejki, a za tydzień potrafi być cieniem samego siebie. Tak więc nic nie jest wiadome. A brak gry, to mniejsze szanse na reprezentację Polski, do której i tak trudno jest się mu dostać i zachamowanie rozwoju. Korzyści z przejścia do Lecha to oczywiścia większe zarobki. No tak, ale czy te pieniądze są tego warte?

Czy są warte opuszczania Ścigiennego? Tutaj przecież jet ulubieńcem trubyn, a w Lechu będzie tylko "Kiełbem, co przyszedł za Peszke, a mogli kupić kogoś zzagranicy." Tak więc podsumowując tą krótką wypowiedź muszę stwierdzić, że korszyści z przejścia do Lecha pan Jacek raczej mieć nie będzie, a wręcz przeciwnie.

niedziela, 9 maja 2010

Rewolucja, nie ewolucja!

Patrząc na grę Juventusu czuję, że to już nie ta "Stara Dama”, o której pamiętamy. Ta drużyna gdzieś po drodze straciła sens futbolu. Nie chodzi mi tu tylko o piłkarzy. "Mechanizm” zepsuł się cały – od głowy (2006 rok i degradacja do Serie B - przypomina autor.) W tym felietonie nie będę już jęczał na temat złej gry Juve. Będę krzyczał na działaczy i „ludzi od transferów” – bo to w ich rękach po całym „bałaganie” z korupcją spoczywał cały Juventus.

Bianconeri po powrocie z Serie B znów mieli być wielką drużyną. Miły być wielkie transfery, wielkie pieniądze i przede wszystkim wielki futbol. Co jest? Transfery? Są, były i raczej będą, ale jakie transfery… Aby drużyna powróciła do starej, świetnej dyspozycji muszą być przeprowadzone prawdziwe reformy czy nawet rewolucje w składzie. Niestety takie były – tyle, że nie mądre, o jakie wszystkim znawcom i kibicom Lega Calcio chodziło. Sprowadzono kilku zawodników, którzy po prostu nie potrafią się wgrać w specyficzny styl „Starej Damy”.

PO DEGRADACJI WSZYSTKO BYŁO OK…

W sezonie 2007/2008 nic nie wskazywało na to, że Juventus stracił swą wielkość. „Stara Dama” uplasowała się na 3 w końcowej tabeli Serie A, a gdy wszyscy myśleli, że Juve za dwa, trzy czy może nawet cztery sezony powróci w wielkim stylu – wtedy Bianconeri zaskoczyli wszystkich dobrą, solidną grą i wicemistrzem kraju w sezonie 2008/2009. Znawcy Calcio już wiedzieli co niebawem będzie, wiedzieli, że w sezon 2009/2010 zostanie na długo w sercach kibiców Juventusu. Wszyscy czekali na świetne okienko transferowe i doskonałe rozpoczęcie sezonu 2009/2010.

NIETRAFIONE TRANSFERY I…

I znawcy ci rację mieli. Kibice Juventusu sezon 2009/2010 na długo zapamiętają. Obecny sezon będzie symbolem porażki, upadku wielkiej drużyny. Zastanawia mnie dlaczego tak się stało? Przecież w sezonie 2008/2009 Juventus grał naprawdę na poziomie.

Jak już wcześniej pisałem - wszystkiemu winne są nietrafione transfery. Felipe Melo?! Diego?! Tak, ci zawodnicy byli świetni w swych były teamach. Jednak nie są zawodnikami, którzy potrafią grać w Juventusie. Diego ma zwyczaj holowania piłki w nieskończone, a Juventus ma zwyczaj rozgrywania szybkich kontrataków. Melo świetnie spisywał się w Fiorentinie, która grała futbol ofensywny i potrzebowała jakiegoś człowieka „od brudnej roboty” – „Stara Dama” takich zawodników nie potrzebuje. I można tak wymieniać w nieskończone. Najpierw degradacja, potem złe transfery i stało się…

Reasumując, „La Vecchia Signora” nie potrzebuje ewolucji w działaniu, myśli szkoleniowej i w transferach. Potrzebuje natychmiastowej rewolucji!

autor: Mateusz Górniak.